niedziela, 25 października 2020

Jeden kontynent - jeden islam?

    Często po zamachach terrorystycznych spowodowanych islamskim fundamentalizmem (a te się zdarzają i nie sposób to ukryć), część opinii publicznej ma ochotę „wieszać psy” na wszystkich muzułmanach w ogóle ich nie różnicując. Nikt nie zważa wtedy na to czy ma do czynienia ze zlaicyzowanym piłkarzem, którego rodzice urodzili się w muzułmańskim kraju, jak w przypadku Zinedine Zidane’a, uchodźcą potrzebującym pomocy i chcącym przede wszystkim przetrwać czy wreszcie na osobę, która ten fundamentalizm popiera – po łamaniu prawa przez muzułmanów obrywa się wszystkim jakby stanowili jedność. Ta postawa jest błędna z kilku powodów.

    Po pierwsze – brak jednego przedstawicielstwa. W samej Polsce, o czym prawie nikt nie wie, jest zarejestrowanych aż sześć muzułmańskich związków wyznaniowych (w tym bahaici, którzy wg polskiego prawa muzułmanami są, choć owa klasyfikacja wzbudza kontrowersje). Najbardziej znane są dwa największe z nich – Liga Muzułmańska w Rzeczpospolitej i Muzułmański Związek Religijny. Mają też największy wpływ na życie religijne polskich muzułmanów. Pozostają jednak osobnymi strukturami, które mają inne zasady organizacji i mogą wydawać różne orzeczenia w różnych kwestiach. Trudno więc brać tylko polskich muzułmanów pod wspólny mianownik, mimo że wyznawcy islamu stanowią zaledwie promil polskiego społeczeństwa. Nawet przy tak niewielkiej liczbie wyznawców islam w Polsce potrafi być zróżnicowany.

źródło

    
W innych krajach europejskich, zwłaszcza tych utrzymujących w XIX wieku kolonie, sprawa się jeszcze bardziej komplikuje. Mają one też często bardziej liberalną politykę przyjmowania osób zza granicy niż Polska, więc w Niemczech czy Wielkiej Brytanii jesteśmy w stanie spotkać ludzi z różnych stron świata muzułmańskiego – z krajów arabskich, muzułmańskich państw Afryki, Pakistanu, Afganistanu, Iranu czy Indii. Ludzie ci wyznają też całą plejadę odłamów/stronnictw teologicznych w łonie swojej religii. Mogą należeć do różnych szkół prawnych w łonie sunnizmu (ar. madhab), być imamitami, ismailitami, należeć do bractw sufickich czy być członkami ruchu Al-Achmadija. Każdy z ww. odłamów będzie się różnił
  w rozstrzygnięciach prawnych lub doktrynalnych i często to różnice bardzo daleko idące. 

    Islam nie wykształcił też nigdy instytucji analogicznej do katolickiego papiestwa czy prawosławnego soboru – nawet kalifat nie pełnił takiego zadania. Urząd ten, mimo że miał zapewnić muzułmanom jedność doktrynalną i polityczną,  robił to jedynie deklaratywnie. Szybko powstały ruchy szyitów i charydżytów, które miały inną koncepcję sprawowania władzy i nie uznawały władzy kalifa Damaszku, Bagdadu i Kordoby. Nawet w ramach jednej dynastii można spotkać sprzeczne ze sobą orzeczenia – kalif Al-Mamun ogłosił mutazylizm jedyną słuszną interpretacją islamu.

    Mutazylici wierzyli, że Koran został stworzony w czasie, a Boże przymioty nie oddają natury Boga w pełni ze względu na ułomność ludzkiego języka, a najbardziej „dziwnym” (z punktu widzenia mainstreamowych przekonań o islamie) ich poglądem było twierdzenie, że sprawiedliwy człowiek nie potrzebuje religii. Jeden z jego następców, rządzący dekadę później – Al-Mutawakkil, odrzucił mutazylizm, żeby zdobyć poparcie antyfilozoficznie (bo mutazylizm powstał pod wpływem zderzenia filozofii Arystotelesa z teologią muzułmańską) nastawionych kupców z okolic Al-Basry. Nie ma więc muzułmańskiego autorytetu mogącego przemówić w imię wszystkich wiernych, potępić dane czyny – powiedzieć, kto postępuje słusznie wg zasad islamu, a kto nie. W X wieku istniały dwa sunnickie kalifaty i jeden ismailicki, które rywalizowały ze sobą na przestrzeni zarówno religijnej jak i politycznej. Już wtedy, ponad 1000 lat temu, trudno było mówić o jakiejś jedności wspólnotowej czy przedstawicielstwie, które dotyczyłoby wszystkich muzułmanów.

źródło

    
Po drugie – pochodzenie. Większość obecnych wyznawców islamu jest migrantami z dawnych kolonii XIX i XX-wiecznych europejskich mocarstw. Część osób pochodzi z Afryki Północnej, część z Bliskiego Wschodu, a jeszcze inni przyjechali w drugiej połowie XX wieku 
do Niemiec czy Belgii w poszukiwaniu lepszego zarobku. Część narodowości będzie do siebie nastawiona antagonistycznie ze względu na wydarzenia polityczne czy historyczne zaszłości mające miejsce w ich ojczyznach. Nabierający na sile w ostatnich latach konflikt arabsko-irański czy kurdyjsko-turecki mają przełożenie na sympatie i antypatie muzułmanów w Europie, co utrudnia im integrację i znalezienie wspólnego przedstawicielstwa w społeczeństwie.


    
Nie możemy też zapomnieć o autochtonicznych Europejczykach, którzy przyjęli islam wskutek różnych wydarzeń historycznych. Wystarczy wspomnieć tutaj społeczności muzułmańskie w Bośni i Hercegowinie, Chorwacji, Serbii, Cyprze, Bułgarii czy w zdominowane przez islam kraje 
jak Albania czy europejska część Turcji. W Polsce czy na Ukrainie mamy mniejszości tatarskie, które napłynęły na słowiańszczyznę wraz z podbojami mongolskimi. Polska chętnie korzystała w swoich wojnach z tatarskich usług za co dostali nadania ziemskie i finansowanie swoich miejsc kultu (tutaj warto wspomnieć, że postrzegany jako „antyislamski” król Jan III Sobieski wybudował meczet w Kruszynianach; a sami Tatarzy postrzegali wojnę przeciw Turcji z 1683 roku jako dżihad – wierzyli bowiem, że Turcja zagraża ich życiu i stanowi posiadania).

    Po trzecie – laicyzacja. Tak, muzułmanie się laicyzują i liberalizują. Widać to choćby po wyraźnych tendencjach abolicjonistycznych w państwach muzułmańskich, ale też w statystykach. We  Francji tylko  co trzeci muzułmanin modli się 5 razy dziennie, w Niemczech 60% pije alkohol, a 40% je wieprzowinę. Zinedine Zidane określił się jako „niepraktykujący muzułmanin”, burmistrz Londynu Sadiq Khan był obecny na paradzie równości,   a terrorysta Muhammad Az-Zafiri, mimo że w czasach studiów w Wielkiej Brytanii, koledzy określali go jako religijnego, nie miał problemu z paleniem marihuany czy piciem alkoholu. Potem jako „Jihadi John” został jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi na świecie.

źródło

    
Widzimy więc różnorodność postaw nie tylko wśród zlaicyzowanych muzułmanów,
 ale też i tych religijnych. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że tylko 1/3 francuskich muzułmanów codziennie się modli, to jeszcze mniej np. nie pije alkoholu, a jeszcze mniej rezygnuje z zakazanej (przynajmniej zdaniem sporej części uczonych) przez islam sunnicki muzyki czy stosuje się do hadisu każącego nosić ubrania przed kostki. Nawet wśród muzułmanów tej samej denominacji czy szkoły prawnej będą występować różnice w postępowaniu i nie ma w tym nic dziwnego. Nieraz różnice mogą być spore, a i tak mieścić się w jakiejś definicji ortopraksji. Religia jest przy założeniu pewnych nieprzekraczalnych aksjomatów dosyć pluralistycznym zjawiskiem, mimo że pierwsze wrażenie możemy odnieść zupełnie inne.

    Muzułmanie nie stanowią więc jedności pod żadnym względem i nie można powiedzieć, że istnieje jakaś „jedna” wspólnota zrzeszająca wszystkich muzułmanów albo „wszyscy są tacy sami”. Dopóki dany człowiek deklaruje wiarę w sześć dogmatów czyli wierzy w księgi, Dzień Sądu, przeznaczenie, proroków, jednego Boga i aniołów oraz deklaruje się jako muzułmanin, nie ma powodu do tego, żeby go za muzułmanina nie uznać. Sadiq Khan jakkolwiek występujący przeciw „mainstreamowej” interpretacji zasad wyłożonych przez Koran i hadisy, nie jest mniej muzułmaninem niż „Jihadi John”, który swego czasu stał się jednym z najniebezpieczniejszych ludzi związanych z ISIS.

    Nie można więc obwiniać milionów europejskich muzułmanów za łamanie prawa przez ich braci w wierze, ponieważ jest spora szansa, że się od tego odetną  i to nie dlatego, że chcą coś przed nami ukryć, jak uważają media lubujące się w teoriach spiskowych, a dlatego, że mogą już nie znać innej ojczyzny niż europejska (przecież w Europie żyje już trzecie i czwarte pokolenie migrantów z dawnych europejskich kolonii), być może są rodzimymi Europejczykami, którzy wyznają islam od kilkuset lat albo po prostu mają nadzieję, że dane im będzie podzielić los i styl życia autochtonicznych i zliberalizowanych mieszkańców Europy.

Michał Lewandowicz-Bucholc 

Read More

wtorek, 20 października 2020

Tunezja - żeglarze, rewolucjoniści, obywatele (nagranie)

 Koło Naukowe Arabistów UW wraz z Biblioteką Przy Zawiszy mają zaszczyt zaprosić na wydarzenie ONLINE "Tunezja - żeglarze, rewolucjoniści, obywatele".


W trakcie wykładu chcielibyśmy zapoznać uczestników z:

- historią Tunezji ze szczególnym uwzględnieniem okresu fenickiego oraz ze starożytnymi zabytkami, które można podziwiać do dziś;

- twórczością tunezyjskiej piosenkarki Emel Mathlouthi, której piosenka stała się hymnem tunezyjskiej rewolucji i Arabskiej Wiosny;

- unikatowości sceny politycznej na tle innych państw arabskich.


Prelegenci:

- Agnieszka Nitek

- Michał Lewandowicz-Bucholc

- Sofia Kryvosheieva


Wydarzenie objęte jest patronatem Polskiego Towarzystwa Orientalistycznego oraz patronatem medialnym Radia Kampus.




Read More

Gość KNA UW

 Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z najnowszą inicjatywą naszego Koła pt. "Gość KNA UW". 

Gościem pierwszego odcinka był Ambasador Państwa Palestyny w Warszawie JE Mahmoud Khalifa.


 Wśród tematów pierwszej części wywiadu znalazły się:

- Palestyna w dobie normalizacji stosunków Izraela z Bahrajnem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. 

- Palestyna wobec administracji Stanów Zjednoczonych Ameryki. 

- Przyszłość sprawy Palestyńskiej.


Wśród tematów drugiej części wywiadu znalazły się: 

- Wpływ umów normalizacyjnych Izraela z państwami arabskimi na sytuację społeczną i polityczną w Palestynie.

- Relacje polsko-palestyńskie i polskie MSZ jako potencjalny mediator w relacjach izraelsko-palestyńskich. 

- Palestyna w czasie pandemii COVID-19.





Read More

sobota, 3 października 2020

Festiwal zOrientowanych

Wydział Orientalistyczny, Rada Samorządu Studentów Wydziału Orientalistycznego oraz Koła Naukowe Wydziału Orientalistycznego UW (w tym Koło Naukowe Arabistów UW) mają zaszczyt zaprosić na pierwszą edycję Festiwalu zOrientowanych. 


2020 jest rokiem wyjątkowym, który zaskakuje nas na każdym kroku, jednak my się nie poddajemy! Chcąc wirtualnie ugościć wszystkich w naszych progach, przygotowaliśmy dzienną dawkę atrakcji, z niemal każdego badanego przez nas regionu. 

Wśród atrakcji będą m.in. prelekcje, wykłady, wirtualne wycieczki i pokazy śpiewu. 

Rozkład jazdy od godziny 18:00:
05.10 - Komunikacja międzykulturowa. Azja i Afryka 
06.10 - Japonistyka 
07.10 - Arabistyka
08.10 - Mongolistyka i Tybetologia (wykłady w części po angielsku) 
09.10 - Koreanistyka 
12.10 - Afrykanistyka 
13.10 - Hebraistyka 
14.10 - Sinologia 

Codziennie będziemy wrzucać linki do poszczególnych pokoi na ZOOM lub Google Meet, gdzie będzie można połączyć się z prowadzącymi. Będziemy też wrzucać szczegółówy plan wieczoru. 
Rozsiądźcie się wygodnie na kanapie i bądźcie zOrientowani! 
Read More

poniedziałek, 28 września 2020

Baśń o Kopciuszku – różnice kulturowe między wersją niemiecką a arabską

Baśnie opowiadane są niemal w każdym zakątku globu. Ich zadaniem jest wychowanie kolejnego pokolenia, przekazanie mu konkretnych, cenionych przez społeczność wartości oraz umocnienie ważnych wzorców. Mimo geograficznych odległości, niektóre baśnie można odnaleźć w wielu, być może niezależnych od siebie, wersjach, które są odzwierciedleniem danej kultury, a jednocześnie zachowują wiele punktów wspólnych. Jedna z najpopularniejszych baśni świata – „Kopciuszek” – zdaje się występować na wszystkich szerokościach geograficznych. Jej najwcześniejsza znana wersja powstała w starożytnym Egipcie, następnie pojawiła się w Grecji około I w. n.e. i w IX w. w Chinach, aż wreszcie w XVII w. pojawiła się znowu i jedna z jej najpopularniejszych wersji powstała we Francji. Droga „Kopciuszka” między kontynentami pozostaje zagadką, jednakże do tej pory zarejestrowano setki wersji tej baśni, w tym dwie, którym chciałabym przyjrzeć się bliżej w tej pracy – niemiecką wersję braci Grimm oraz arabski odpowiednik pod tytułem „Córka rybaka”, rozpowszechniony wśród krajów Półwyspu Arabskiego.

 Wszystkie baśnie o Kopciuszku muszą zawierać pewne punkty wspólne. Choć bohaterka nazywa się różnie, to zawsze pozostaje młodą, dobrą i pracowitą kobietą, która zostaje zmuszona do ciężkiej pracy przez swoją macochę i przyrodnie rodzeństwo. Uciec z niedoli pomaga jej jakaś postać fantastyczna (w Europie popularna jest tak zwana „wróżka chrzestna”, ale to nie jedyny wariant). Częstym finałem opowieści są zaślubiny z wysoko postawionym mężczyzną. Element, z którego słynie baśń o Kopciuszku – zgubienie pantofelka podczas ucieczki z balu i przymierzanie go przez całe miasto – nie jest zatem konieczny, ale bardzo powszechny i znajdziemy go w obu omawianych w pracy wersjach.

„Kopciuszek” braci Grimm jest prawdopodobnie drugą najpopularniejszą europejską wariacją znanej baśni, zaraz po francuskiej wersji Perraulta. W niemieckiej baśni już od samego początku ważną rolę odgrywa grób matki dziewczyny. Wskazuje to nie tylko na przywiązanie do postaci matki, ale też rolę, jaką zmarli odgrywają w życiu Europejczyków. Kopciuszek nigdy nie przestaje płakać po śmierci matki i wydaje się, że to między innymi jej żałoba zostaje nagrodzona – bohaterka otrzymuje pomoc, gdy jej łzy kapią na grób. To także z tym samym grobem związany jest element nadnaturalnej pomocy, bo dziewczynie pomaga magiczne drzewo, które zostało przez nią zasadzone w tym miejscu, a także ptaki rezydujące na owym drzewie.

Tymczasem w wersji arabskiej pod tytułem „Córka rybaka”, główna bohaterka Salama charakteryzuje się przede wszystkim przywiązaniem do ojca, a o samej matce niewiele jest wspomniane. Już sam tytuł sugeruje nam ważną rolę ojca w lokalnej kulturze i samą bohaterkę przede wszystkim definiuje jako czyjąś córkę, co widać już w tytule. Do dzisiaj powszechne jest w krajach arabskich, aby do ludzi zwracać się poprzez imię rodzica, poprzedzone słowem „córko/synu”.

Temat żałoby po stracie matki został potraktowany krótko: „A kiedy minął ustanowiony prawem długi okres żałoby, tata dziewczynki poślubił sąsiadkę”. Żałoba nie jest więc związana z uczuciami, ale z prawem. Nie ma też zupełnie grobu matki – niewątpliwie jest to spowodowane stosunkiem islamu do pochówku, gdzie zmarłych chowa się bezpośrednio w ziemi, bez żadnych pomników, a oddawanie czci zmarłym i miejscom ich pochowania jest sprzeczne z doktryną.

Postać ojca różni się pod względem wykonywanego zawodu. W wersji braci Grimm ten bohater jest kupcem, podczas gdy w arabskiej – rybakiem, jak wskazuje tytuł. Jest to niewątpliwie związane z długą tradycją Półwyspu Arabskiego, gdzie przed odkryciem ropy utrzymywano się z rybołówstwa i połowu pereł. Motyw wody, ryb i połowu jest zatem powszechny także w innych baśniach arabskich. Prawdopodobnie jest to także związane z niezwykłym szacunkiem do wody jako daru, którego często brakuje na pustynnym Półwyspie Arabskim. Analogicznie zatem Salamie pomaga zaczarowana ryba, a nie gołębie i turkawki, jak ma to miejsce w przypadku Kopciuszka.

Znacząca różnica pojawia się też w kwestii modelu rodziny. W obu wersjach ojciec ponownie żeni się z sąsiadką, ale w wersji niemieckiej wraz z nią wprowadzają się jej dwie córki z poprzedniego małżeństwa, tymczasem w arabskiej – przyrodnie siostry rodzą się później i mają z Salamą wspólnego ojca. Nie okazują mu takiego szacunku i przywiązania, jak główna bohaterka, i to jedna z piętnowanych w baśni postaw. Nagrodzone zaś zostają takie cechy, jak cierpliwość, spokój, życzliwość, a kojarząca się nam z Kopciuszkiem pracowitość dopiero w dalszej kolejności.

Salama stanowi także wzór swoim zachowaniem w czasie balu – nie rozmawia wtedy z żadnym mężczyzną i nie tańczy z synem szejka (odpowiednik postaci księcia), wpada mu jedynie w oko, kiedy mijają się przy wejściu. Gdy próbował z nią porozmawiać, uciekła. Tymczasem Kopciuszek tańczył z księciem całą noc. Ideał miłości zatem w obu wersjach bardzo ze sobą kontrastuje. Co ciekawe, Salama na końcu baśni zostaje drugą żoną syna szejka, ponieważ poznali się na jego pierwszym weselu. To jest oczywiście najbardziej rzucająca się w oczy różnica kulturowa, gdyż taka sytuacja nie mogłaby mieć miejsca w jakiejkolwiek wersji europejskiej.

Ostatnią różnicą, na którą chciałabym zwrócić uwagę, jest kwestia religii. Oba teksty nie są tak naprawdę głęboko osadzone w religijności, ale Bóg pojawia się w kontekście nagrody i kary. Na samym początku baśni Kopciuszek dostaje przestrogę od umierającej matki: „Drogie dziecko, bądź pobożna i dobra, a dobry Bóg będzie z tobą”. Motywacją Kopciuszka do czynienia dobra jest zatem religia i w tekście później kilkukrotnie zostaje opisana jako „pobożna” i stąd nagroda w postaci ślubu z księciem. Bohaterowie „Córki Rybaka” nie mówią z kolei o Bogu, ale religia pojawia się w narracji. Podczas gdy w niemieckiej wersji karą za zło jest paskudne oszpecenie przyrodnich sióstr przez ptaki, w arabskiej wersji baśni ukarana zostaje tylko zła macocha, a jej przewinieniem jest kłamstwo. Kara nie jest widoczna na pierwszy rzut oka – zamiast oszpecenia, zostaje opuszczona przez anioły, które według islamu każdemu człowiekowi siedzą na ramionach. Jest to zatem kara niewidoczna na ziemi, ale katastrofalna po śmierci, co też ma swoje źródła w islamie, gdzie o wiele częściej zwraca się uwagę na kwestię pozostawienia sądu Bogu, a nie ludziom.

Zatem mimo samej fabuły będącej w swojej strukturze niemalże identyczną, „Kopciuszka” i „Córkę rybaka” różni wiele elementów, które wynikają wyłącznie z różnic kulturowych między Europą a Półwyspem Arabskim. Różnice te przejawiają się w morałach i promowanych wartościach, podejściu do rodziny czy miłości, a także rodzaju kary za grzechy.


 Alicja Kaczmarek

Bibliografia

Carruthers Amelia, Cinderella - And Other Girls Who Lost Their Slippers (Origins of Fairy Tales from Around the World), Pook Presss, Alcester 2015.

Hurriez Sayyid Hamid, Folklore and Folklife in the United Arab Emirates, Routledge, Abingdon 2013.

Taida Drózd Iwona, Aisha i wąż: Baśnie arabskie, Media Rodzina, Poznań 2012.

Fijołek Jacek (tłum.), Kopciuszek [w:] http://grimm.minifix.pl/j3/index.php/lista-bajek/710-kopciuszek [dostęp: 28.09.2020].

Read More