poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Sprawdzone narzędzia do samodzielnej nauki arabskiego


Artykuł nie jest sponsorowany.

Nauka języka arabskiego jest przygodą wieloletnią i wymagającą poświęcenia. Panuje uzasadnione  przekonanie, że arabski to język trudny. Gramatyka, wymowa, pismo, nieregularna liczba mnoga, bogaty leksykon, zjawisko dyglosji – czynniki utrudniające naukę arabszczyzny można mnożyć i mnożyć. Pojawia się zatem pytanie: czy arabskiego można nauczyć się samodzielnie? Odpowiedź brzmi: to zależy. Zależy jak rozumiemy słowo ,,nauczyć się”, czyli jaki poziom językowy chcemy osiągnąć. Zależy również jakie mamy predyspozycje, dostęp do źródeł, ile czasu i samozaparcia. Dlatego też naprawdę warto zdecydować się na lekcje arabskiego u wykwalifikowanego nauczyciela. Nauka pod okiem specjalisty z pewnością będzie łatwiejsza i bardziej owocna. Niestety, nie każdy ma czas i środki na lekcje z lektorem. Brak możliwości uczęszczania na lekcje nie oznacza jednak, że musimy zupełnie zrezygnować z marzenia o nauce arabskiego. Z pomocą przychodzi internet. Poniżej przedstawiam listę narzędzi, które umożliwiają samodzielną naukę standardowego języka arabskiego w domu. Sugeruję, aby potraktować je jako dodatek do zajęć z nauczycielem, ewentualnie przejściowy środek zastępczy.


Zanim zaczniecie ściągać aplikacje


W zasadzie, aby opanować arabski na zaawansowanym poziomie, trzeba znać angielski, ewentualnie jakiś inny popularny język europejski: rosyjski, niemiecki lub francuski. Idealnie oczywiście, byłoby znać je wszystkie, ponieważ ich znajomość daje szeroki dostęp do słowników i opracowań. Jeśli chcecie uczyć się od zera, polegając głównie na źródłach internetowych, angielski jest absolutną koniecznością.

Jako że arabski jest językiem semickim, w trakcie jego nauki napotkacie zagadnienia gramatyczne, z którymi nie mieliście styczności podczas nauki języków europejskich. Aplikacje i programy do nauki są w większości skonstruowane w taki sposób, że uczeń ma sam wydedukować zasadę gramatyczną na podstawie materiału językowego. Proces dedukcji może okazać się frustrujący i zniechęcający do dalszej nauki. Dlatego też warto poczytać trochę o języku, aby wiedzieć, czego się spodziewać. Wszystkie najważniejsze zagadnienia związane z historią języka, pismem,wymową, budową wyrazu, częściami mowy, odmianą przez osoby i przypadki, etc. opisane są dokładnie w książce Janusza Daneckiego pt.: ,,Gramatyka języka arabskiego. Tom 1”.


Rosetta Stone Language Learning




Rosetta Stone to program komputerowy, który wykorzystując obrazy, tekst i dźwięk, imituje naturalny proces uczenia się języka. Nauka języka obcego ma przebiegać tak, jak przyswajanie języka ojczystego przez dzieci, a zatem bez wykorzystania jakiegokolwiek języka jako pośrednika. Struktura lekcji opiera się na takiej samej zasadzie jak fiszki, czyli na powtarzaniu materiału w określonych odstępach czasu. Rosetta Stone realizuje tę zasadę dość brutalnie, więc przygotujcie się na powtarzanie tych samych wyrażeń w nieskończoność. Powtórzycie je tyle razy, że będą wam się śnić po nocach, będziecie mistrzami zdań w stylu „Kobiety piją.” i „Oni dwaj kupują paliwo.”. Rosetta Stone uczy bowiem najczystszej arabszczyzny, kładąc duży nacisk na przyswojenie form żeńskich i męskich czy liczby podwójnej. Rzeczowniki wymawiane są zaś ze wszystkim końcówkami odmiany przez przypadki.

Niewątpliwie Rosetta Stone kładzie duży nacisk na rozumienie ze słuchu, dużym plusem jest fakt, iż to samo wyrażenie usłyszymy wymówione przez kobietę, mężczyznę, dziecko i osobę starszą. Program posiada również narzędzie do analizy mowy, które ocenia nagrane przez ucznia zdania lub wyrazy. Niestety zwykły mikrofon wbudowany w laptop jest zbyt mało czuły, aby wyniki były miarodajne, więc nie zdziwcie się, jeśli niezależnie od wysiłków program wystawi Waszej wymowie okrągłe 0.

Jestem skłonna zaryzykować stwierdzenie, że Rosetta Stone to jedyne narzędzie odpowiednie dla absolutnych początkujących. Program jest przemyślany - będzie trudno, ale nie zaporowo trudno. Ponadto w przeciwieństwie do większości aplikacji, nie napotkamy tu głupich błędów typu zdjęcie psa i podpis ,,kot”. Nie mniej, Rosetta Stone to propozycja dla naprawdę zdeterminowanych. Po pierwsze – nie jest darmowa. Po drugie, nie jest dla tych, którzy się szybko zniechęcają i nudzą. Wspaniale ilustruje piękne arabskie przysłowie التكرار يعلم الحمار
 at-tikrār yuʿllimu ăl-ḥimār , za którego odpowiednik można by uznać „praktyka czyni mistrza”, jednak dosłownie znaczy ono: powtarzanie nauczy osła.

Memrise



Memrise to platforma do nauki języków, która wykorzystuje treści publikowane przez użytkowników. Na Memrise znajdziemy kursy, czyli zestawy fiszek, do nauki języków i nie tylko. Z platformy można korzystać zarówno na komputerze, jak i poprzez aplikację na smartfonie. Nauka przez aplikację mobilną jest zdecydowanie przyjemniejsza, dodatkowym plusem są powiadomienia, że należy zrobić sobie powtórkę. Mechanizm uczenia się na Memrise również bazuje na powtarzaniu materiału w określonych odstępach czasu. Na Memrise możemy ustawić sobie dzienne cele, a za ich realizację otrzymujemy punkty, odznaki i miejsca w rankingu.
Nauka w Memrise polega na uczeniu się słówek i ich tłumaczeń. Wiele kursów, w tym arabski, posiada również ścieżkę audio. Jako, że kurs arabskiego nie jest dostępny dla użytkowników polskojęzycznych, a ustawień języka nie da zmienić się w aplikacji na smartfonie, musicie zalogować się na swoje konto na komputerze. Obrazek umieszczony powyżej pokazuje, gdzie należy kliknąć, aby zmienić ustawienia języka. Po wykonaniu tej operacji w menu w kategorii ,,języki bliskowschodnie” odnajdziecie arabski. Teraz wystarczy zapisać się na kurs, który będzie działał również w aplikacji mobilnej.
Nauka na Memrise przypomina Rosettę Stone, tyle, że bez ładnych zdjęć i, niestety, często z błędami. Kurs arabskiego przedstawiony na obrazku powyżej został stworzony przez załogę platformy, dzięki czemu jest w miarę przemyślany i profesjonalny. Składa się z siedmiu poziomów, czyli łącznie około 2000 słów, zwrotów, a nawet zdań. Przy wykorzystaniu Memrise na pewno można poszerzyć słownictwo, utrwalić poprawną pisownię i wymowę. Niestety, nawet po ukończeniu wszystkich siedmiu poziomów kursu, zbudowanie poprawnego gramatycznie zdania będzie graniczyło z cudem. Dlatego też Memrise jest wspaniałym dodatkiem do standardowych lekcji, w żaden sposób jednak ich nie zastąpi.

Fun Easy Learn

  


Aplikacja odstrasza niezgrabną nazwą, a szkoda, bo jest naprawdę przyzwoitym narzędziem do nauki słownictwa i gotowych wyrażeń. Znajdziemy w niej słówka i zdania pogrupowane tematycznie i podzielone na mniejsze zestawy. Nauka każdego zestawu polega na zapoznaniu się z wyrazami lub zdaniami – ich znaczeniem, pisownią i wymową. Następnie wykonujemy ćwiczenia, polegające na przyporządkowaniu wyrazu do jego znaczenia, wpisywaniu liter w luki, zapisaniu wyrazu ze słuchu i wreszcie – z pamięci.
Z Fun Easy Learn zadowoleni będą szczególnie ci, którzy lubią zapamiętywać długie spisy słówek i popisywać się, że wiedzą, jak jest po arabsku ścięgno albo dąb, czyli słowa, na które można nie natknąć się w podręczniku przez lata nauki. Dużym plusem aplikacji jest stosunkowa różnorodność ćwiczeń, dzięki czemu wkuwanie słówek i zwrotów jest mniej nużące niż w Memrise.  Minusem fakt, że korzystając z aplikacji za darmo, aby odblokować nową porcję słownictwa, musimy przebrnąć przez podstawy. Dostęp do treści bardziej zaawansowanych można uzyskać również przez wykupienie subskrypcji. Łącznie aplikacja daje dostęp do 6000 słów i 5000 zdań. Pomija jednak zupełnie kwestę liczby mnogiej i zasad gramatycznych, jednak traktowanie tych zagadnień po macoszemu jest zupełnie typowe dla aplikacji i programów do samodzielnej nauki.


Czy w ogóle warto?


Aplikacje i programy nie są idealnymi narzędziami do nauki. Skupiają się bowiem głównie na słownictwie, zwykle prezentowanym bez żadnego kontekstu. Dlatego też nie zastąpią  tradycyjnych lekcji, w trakcie których uczeń rozwija różne sprawności językowe: czytanie, pisanie, rozumienie ze słuchu, prowadzenie rozmowy. Ponadto nauka nowego języka to w dużej mierze poznawanie innej kultury. Mimo to, warto dać im szansę. Mogą być wspaniałym uzupełnieniem tradycyjnych lekcji lub pomóc utrzymać zainteresowanie językiem do czasu, gdy będziecie mogli zacząć naukę pod okiem nauczyciela.



Zuzanna Nabulssi
Read More

niedziela, 5 kwietnia 2020

Assassin's Creed – kim naprawdę byli asasyni?

Asasyni niemal od momentu swojego powstania rozbudzali wyobraźnię swoich potencjalnych oponentów – zarówno muzułmańskich jak i chrześcijańskich. Wiele pisali o nich podróżnicy i kronikarze opisujący czas wypraw krzyżowych do Lewantu. Blady strach padł na Europę, gdy zaczęły krążyć pogłoski o ich pojawianiu się na tym kontynencie. Romantyczna wizja asasynów jako nieuchwytnych, fanatycznych zabójców to obraz stronnictwa, jaki przedstawia nam kultura popularna, a przede wszystkim bardzo popularne gry z serii „Assassin’s Creed”. Ile w tym prawdy? Czy naprawdę był to zakon zdeterminowanych zabójców osiągających niesamowite wyniki dzięki morderczym treningom? Większość czytelników pewnie od razu stwierdzi, że takie przedstawienie wykorzystano na potrzeby gier komputerowych. Niemniej obraz znany z gier nie jest efektem wyłącznie fantazji Ubisoftu. Grając w gry można odnieść wrażenie, że twórcy „odrobili lekcje” z historii. Rzeczywiście postacie historyczne i wydarzenia, w których możemy wziąć udział robią wrażenie. Niemniej sama „ideologia” asasynów to już wyłączny efekt wyobraźni scenarzystów. Podobnie rzecz się ma ze strukturami, ale o tym napiszę poniżej.

Przede wszystkim gra fantasy     


Assassins's Creed został pomyślany przede wszystkim jako gra fantasy. Mamy do czynienia z reinterpretacją popularnych w kulturze mitów czy religijnych, ponadnaturalnych wydarzeń. Wszystko to za sprawą tzw. "fragmentów Edenu" - przedmiotów zdolnych np. do tworzenia materialnych iluzji lub uzdrawiania ludzi. Wg uniwersum gry korzystał z nich choćby Jezus z Nazaretu w czasie ponadnaturalnych wydarzeń opisanych w Nowym Testamencie jak uzdrowienia, rozmnożenie chleba czy przemiana wody w wino. Wokół tych przedmiotów stworzonych przez pradawną cywilizację (z których przedstawicieli zrobili z czasem bogów) kręci się fabuła Assassin's Creed. O nie rywalizują też asasyni i templariusze, których ideologię scenarzyści zupełnie zmienili.

Kim więc byli asasyni?


Na to pytanie należy sobie odpowiedzieć przede wszystkim. Gra początki ruchu datuje na… I wiek p.n.e. Medżaj Bayek poruszony niesprawiedliwymi rządami helleńskiego króla Egiptu Ptolemeusza XIII i śmiercią własnego syna zakłada bractwo Ukrytych, które ma wspierać prosty lud poprzez likwidowanie skorumpowanych urzędników, tyranów i członków Zakonu Pradawnych – fabularnego poprzednika templariuszy. Kierując się hasłami wolności i walki o sprawiedliwość, asasyni starali się zlikwidować jak największą ilość templariuszy, ludzi na ich usługach czy po prostu tych, których uznali za niesprawiedliwych. Żona Bayeka założyła też biuro asasynów Rzymie. W ten sposób bractwo Ukrytych mogło rozszerzyć działalność w Imperium Rzymskim.  

Jak jednak było w rzeczywistości? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, należy sięgnąć do roku 632 roku. Umiera wtedy Muhammad Ibn Abd Allah – prorok islamu (nazywany w dalszej części artykułu Mahometem). Mahomet nie wyznaczył politycznego i religijnego następcy. Zgodnie z tradycją plemion Arabii Północnej przywódcę wybrano na wiecu. Został nim teść Mahometa i wg tradycji trzecia osoba nawrócona na islam (po żonie Mahometa Chadidży i jego kuzynie Alim) – Abu Bakr. Nie każdy jednak z wyborem Abu Bakra się zgadzał. Część muzułmanów uważała, że władzę powinien przejąć Ali, kuzyn Mahometa. Tych ludzi nazwano szyitami (ar. szī'at Ali – stronnictwo Alego).

Ruchy zainteresowane posadzeniem potomków Alego (dalej nazywanych Alidami) na tron kalifatu długo nie zachowały jedności. Szybko poróżniło je, który Alida jest tym prawowitym, jakie kompetencje ma imam (w szyizmie to określenie na przywódcę religijno-politycznego muzułmanów) oraz jakie miejsce w ich religii zajmuje Ali. Już w VIII wieku istniało kilkanaście ruchów czerpiących z tradycji szyickiej. Jednym z nich byli ismailici. Ugrupowanie to twierdziło, że imamat powinien dziedziczyć syn szóstego imama Dżafara - Ismail. Ismail jednak umarł przed Dżafarem i ten wyznaczył swojego innego syna - Musę (wg niektórych źródeł powodem zmiany sukcesora był alkoholizm Ismaila; wzmianki te mogą pochodzić jednak od osób nieprzychylnych ismailitom). Twardzi zwolennicy zasad szyickiej sukcesji twierdzili, że w takim wypadku imamat powinien przypaść synowi Ismaila - Muhammadowi Ibn Ismailowi.


Z powodu prześladowań Muhammad Ibn Ismail musiał uciekać i żył w ukryciu. Utrzymywał natomiast kontakt z garstką swoich zwolenników w Al-Kufie, którzy werbowali nowych członków rodzącego się ruchu religijnego. Był to zalążek tzw. da'awy (z ar. "misja"). Z powodu prześladowań Alidów przez Abbasydów, ismailici musieli pozostawać w ukryciu. Ukrywali też swoich przywódców. Dopiero Abd Allah al-Mahdi poczuł się na tyle silny, żeby wyjść z ukrycia. Udał się do Ifrikiji (obecna Tunezja, zachodnia Libia i wschodnia Algieria), w której założył da'awę i przy pomocy da'ich (ar. "misjonarzy") nawracał tamtejszą ludność na ismailizm. Dzięki poparciu  tamtejszych plemion berberskich obalił rządzących nią Aghlabidów i założył nowy kalifat. Abd Allah i jego potomkowie wykorzystali fikcyjną jedność polityczną muzułmanów i słabość centralnej władzy w Bagdadzie zdobywając Maltę, Sycylię, tereny dzisiejszej Libii, Egiptu, Palestyny i Syrii. Podporządkowali sobie też tereny Al-Hidżazu i utrzymywali misje na terenie obecnego Jemenu i Iraku. Nowa dynastia zwana Fatymidami (nazwę zawdzięcza deklarowanemu pochodzeniu od Fatimy, córki proroka Mahometa) miała też śmiałe plany opanowania Bagdadu i pokonania Abbasydów. Jednak kryzys gospodarczy, konflikty etniczne wewnątrz armii i partykularne interesy wojskowych przywódców położyły kres ambitnym planom Fatymidów, którzy od połowy XI wieku zamiast podbijać, musieli zacząć walczyć o przetrwanie.

Fatymidzki kalif Al-Mustansir w 1094 chciał wyznaczyć na imama swojego syna Abu Mansura Nizara. Sprawujący jednak faktyczną władzę w kalifacie wezyr Al-Afdal wymógł wybór brata Nizara – Al-Mustaliego. Ismailici podzielili się na mustailitów i nizarytów. Nizar, który próbował walczyć o swoje dziedzictwo, ostatecznie przegrał i został stracony na rozkaz brata.

Pewien perski da'i Hasan Sabbah stanął po stronie Nizara i zerwał wszelkie kontakty z da'awą kairską. Hassan był znany ze stosowania terrorystycznych metod w likwidowaniu swoich przeciwników politycznych oraz niechęci do Turków seldżuckich. Jego marzeniem było wypędzenie ich z rejonów Persji. Nie udało mu się to, ale Seldżucy też nie zdołali pokonać nizarytów i zdobyć ich siedziby - Alamutu. Hassan wymagał od swoich ludzi bezwzględnego posłuszeństwa i oddania. Jako sprawny organizator, wysłał misjonarzy do Syrii, gdzie nizaryci założyli da'awę. Hassan zapoczątkował ruch, który przeszedł do historii jako asasyni.

Nizarycki dai'i Rashid ad-Din Sinan stał się postacią wręcz legendarną, która rozbudzała wyobraźnię kronikarzy. To właśnie jego zabójcy dokonali najsłynniejszych mordów nizarytów.


Asasyn, czyli zabójca


W grach mamy do czynienia z różnymi technikami zabijania. Od ukrytego ostrza, po broń białą, a także dystansową. Asasyni jawią się jako świetnie wyszkoleni, nieuchwytni i zdeterminowani zabójcy. Taki ich obraz prezentują kroniki sunnickie, chrześcijańskie i tak opisał ich Marco Polo (swoją drogą w grze był przedstawiony jako człowiek, który przyniósł ideologię asasynów z Syrii do Włoch).

Wizerunek ten nizaryci zawdzięczają przewodniczącemu da'awy nizaryckiej w Syrii - Rashidowi ad-Din Sinanowi. Jego zabójców nazywano "fidawiya", a źródła na liście ich celów podają Konrada z Montferratu - króla-elekta Jerozolimy, Salah ad-Din - sułtana ajjubidzkiego (zamach się jednak dwukrotnie nie powiódł) czy seldżuckiego wezyra - Nizama al-Mulka (zamordowany jednak w czasach Hassana Sabaha w 1092 roku). Tak naprawdę nie wiemy ile osób zabili asasyni. Po głośniejszych zamachach zaczęto im przypisywać każdą zbrodnię w rejonie. Odrzucić też należy ich wizerunek jako wyszkolonych zabójców. Mimo że prawdopodobnie byli dobrze wykształceni, żeby móc wykonać misję (do czego potrzebna była np. znajomość języków obcych), ich szkolenie nie miało zbyt wiele sensu. Fideini nizaryccy byli często albo zabijani na miejscu, albo zaciągani na tortury.


Ideologia


W serii gier asasyni tylko w pierwszej części odnosili się do Boga. Gracz mógł odnieść (przynajmniej do pewnego momentu) wrażenie, że gra muzułmańskim sekciarzem likwidującym zarówno krzyżowców jak i ludzi sułtana Salah ad-Dina. Zarówno mentor asasynów sprawia wrażenie wierzącego, jak i Altair Ibn La-Ahad (główny protagonista pierwszej części). Ojciec Altaira -- Umar też jest przedstawiany w grze jako asasyn wyznający islam. Percepcja zmienia się już pod koniec pierwszej części, gdy po finałowej walce Altair zdobywa fragment Edenu i dowiaduje się dzięki niemu Mojżesz przeszedł przez Morze Czerwone, a Jezus zamienił wodę w wino. Dalsze credo asasynów wyraża zasada: "nic nie jest prawdziwe i wszystko jest dozwolone", która zwalnia ich ze skrupułów za popełniane zbrodnie. Asasyni nie zostają jednak nihilistami. W bractwie jest surowo zakazane zabijanie osób uznanych za niewinne i przypadkowych cywili.

Protagonista trzech następnych części - Ezio Auditore stwierdza nawet, że to "miłość jest podstawą zakonu". Religia dla większości asasynów z Assassin's Creed jawi się raczej jako narzędzie ucisku i manipulacji. Asasyni stają się też ponadwyznaniowym i ponadkulturowym bractwem, których łączy cel: wolność dla ludzi w myśl zasady "nic nie jest prawdziwe i wszystko jest dozwolone".

W rzeczywistości nizaryci byli ismailitami ze wszystkimi tego konsekwencjami. Hassan Sabbah zgromadził ponoć imponującą bibliotekę w Alamucie (jej rzeczywistych rozmiarów nie znamy; została zniszczona przez Mongołów w 1256), a sam studiował nauki ismailickie w Kairze. Hassan, mimo arabskiego pochodzenia ojca, był perskim "nacjonalistą". Uczynił perski językiem religii i administracji. Nawet po upadku Alamutu nizaryci tworzyli literaturę po persku. Wśród nizarytów istniało również przekonanie, że syn lub wnuk Nizara przeżył i czeka w ukryciu. Jego hudżdżą (czyli przedstawicielem imama we wspólnocie) obwołano Hassana, który uzyskał dzięki temu nieskrępowaną władzę religijną. Po jego śmierci przywódców Alamutu zaczęto uważać za imamów.

System teologiczno-filozoficzny nizarytów czerpał z muzułmańskiej recepcji filozofii greckiej czyli arystotelesowsko-neoplatońskiego miksu. Nizaryci cenili też naukę. Hasan Sabbah był astronomem, podobnie jak Nur ad-Din at-Tusi. System wierzeń, nie tylko nizaryckich, ale w ogóle wszystkie czerpiące z tradycji szyickich (z wyjątkiem zajdytów) były ezoteryczne tzn. ukryte dla "przeciętnego" wiernego i pełne ukrytych znaczeń (ar. batin), które wiernym musiał wyjaśniać imam lub jego zastępca. Nie były one dostępne dla każdego. Prości ludzie zgromadzeni wokół zamków nizaryckich nie znali tajników teologii, a raczej wykonywali tylko nakazy religijne.

Organizacja


Asasyni w grach są zdecentralizowaną strukturą. Każdy rejon ma swojego mistrza, który działa niezależnie na swoim obszarze. Sami mistrzowie stwarzają też wizerunek osób niezbyt apodyktycznych, które w swoich szeregach trzymają innych ludzi dobrowolnie. Jedynie zdrada jest karana z najwyższą surowością. W rzeczywistości nizarytów charakteryzowała hierarchia i poddanie da'im. Da'i czy perskiego Alamutu, czy syryjskiego Masjafu był tak naprawdę głową państwa. Nizaryci osiedlali się też w nieprzychylnych miejscach - terenach górzystych. Takie warunki wymagały posłuszeństwa. Zwłaszcza, że większość nizarytów była "prostymi" ludźmi czyli rolnikami lub rzemieślnikami, którzy musieli zaopatrywać swoje społeczności w produkty pierwszej potrzeby.

W grach istnieje tylko hierarchia zabójców. Im więcej dany asasyn zabił osób i im bardziej jest oddany sprawie, tym bardziej jest szanowany w swojej społeczności. Najczęściej taka osoba to mistrz zakonu na danym obszarze. Jedynie pierwsza część gier nawiązywała do prawdziwej nizaryckiej struktury: pojawiają się stopnie rafiqa i da'i. Niemniej one też świadczą o umiejętnościach zabójcy. Altair zostaje da'im przed zleceniem na Roberta de Sable - wielkiego mistrza zakonu templariuszy. Jego tytuł nie ma nic wspólnego z wiedzą religijną ani nawracaniem ludzi na nizaryzm. Świadczy tylko o tym jak bardzo zdolnym zabójcą jest.  

Da'i ismailiccy w rzeczywistości byli dobrze wykształceni. Znali dobrze filozofię grecką, teologię ismalicką i zasady szariatu. Niektórzy, jak Hamad ad-Din Al-Kirmani tworzyli skomplikowane i kontrowersyjne systemy teologiczno-filozoficzne. Da'i byli odpowiedzialni za życie religijne obszaru swojego działania, rozstrzygali również kwestie sporne.

Pierwsza część prezentuje też tytuł rafiqa jako osoby wysoko postawionej w hierarchii organizacji. Mimo że tytuł faktycznie był związany z dokonywaniem zabójstw, taki w pierwszej części Assassin's Creed rafiqami tytułuje się też tych asasynów, którzy prowadzą biura bractwa poza Masjafem i udzielają Altairowi pozwolenia na zabicie celu wyznaczonego przez Al-Mualima (tak gra nazywa Rashid ad-Dina Sinana), utrzymują siatki szpiegów w miastach i prowadzą korespondencję z główną siedzibą. W rzeczywistości rafiq był tym fideinem, który miał zadać cios głównemu celowi mając tym samym sposobność na zostanie szahidem (czyli męczennikiem), gdyby został zabity podczas misji (jak się działo najczęściej).

Zabójcy, których wysyłano na misje wcale nie stali wysoko w hierarchii. Zresztą nikt nie wysłałby uczonego czy urzędnika. Byli oni potrzebni wspólnocie żywi. Fideini prawie nigdy nie przeżywali zamachów.  


Templariusze


Ubisoft zrobił z templariuszy głównych wrogów asasynów. Prawdą jest, że nizaryci zabijali templariuszy jak i joannitów, ale częściej wchodzili w konflikty z innymi muzułmanami. Rashid ad-Din Sinan był wytrawnym dyplomatą i miał dość pragmatyczne podejście do sojuszy. Jeśli było trzeba, również z krzyżowcami (niektóre źródła podają, że Ryszard Lwie Serce poprosił Sinana o zabicie Konrada z Montferratu; niezależnie od prawdy, śmierć króla Jerozolimy była Ryszardowi na rękę). Wilhelm z Tyru opisuje także poselstwo Sinana, które miało uzgodnić warunki konwersji syryjskich nizarytów na… chrześcijaństwo. Prawdopodobnie da'i Masjafu chciał w ten sposób uzgodnić sojusz z krzyżowcami wymierzony w zankidzkiego władcę - Nur ad-Dina.

Nizaryci utrzymywali kontakty z Fryderykiem II Hohenstaufem, cesarzem Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Wychowany na zdominowanej wtedy przez Arabów Sycylii Fryderyk II pozostawał pod silnymi wpływami arabskiej kultury: nosił arabskie ubrania, znał język arabski i utrzymywał harem. Niektórzy kronikarze posądzają go nawet o utrzymywanie szkoły zabójców. W akcji dyplomatycznej Fryderyka II chodziło przede wszystkim o utrzymanie sojuszników na Bliskim Wschodzie, którzy mogliby stanowić przeciwwagę dla papieskich wpływów. Kiedy zabito Ludwika Bawarskiego, opinia publiczna wskazała na cesarza jako inspiratora. Miał on do tego wykorzystać swoich nizaryckich sojuszników.


Akrobatyka i używki


Akrobatyka to drugie skojarzenie, które przyjdzie większości ludzi na myśl, gdy usłyszą słowo "asasyn".  Akrobacje, które robimy w Assassin's Creed w rzeczywistości są w stanie wykonać wyszkoleni kaskaderzy i to nie wszystkie. Nie jest to jednak fantazją Ubisoftu. Kurdyjski kronikarz Ibn al-Athir podaje, że asasyni faktycznie znali akrobatyczne sztuczki. Prawdopodobnie jednak tak nie było, a opowieści o morderczym wyszkoleniu nizaryckich fideinów wzięły się ze zwykłego strachu przed groźnym przeciwnikiem jakim bez wątpienia byli nizaryci syryjscy.

"Al-hashashiya" to nazwa funkcjonująca na określenie nizarytów w sunnickiej propagandzie.  Słowo "al-hashashiya" oznacza tyle co "zażywający haszysz". Używki odurzające są zabronione przez  islam. Sunnici chcieli w ten sposób wskazać na niemoralne prowadzenie się nizarytów. Źródła nizaryckie podają jednak, że kiedy Hassan Sabah przyłapał jednego ze swoich synów na piciu alkoholu, wyjął miecz i ściął mu głowę. Narkotyzowanie fideinów nie miałoby sensu też z innego powodu - nietrzeźwemu człowiekowi trudniej wykonać zadanie.

Co ciekawe, gra w żaden sposób nie ustosunkowuje się do tej nazwy, a w uniwersum Assassin's Creed pojawia się ona już w epoce starożytnej. A przecież słowo "asasyn" to zeuropeizowana wersja arabskiego "al-hashashiya".


Podsumowanie


Gry z serii Assassin's Creed bazują na historii, ale jednak samo wykorzystanie asasynów mija się z prawdą w bardzo wielu zasadniczych sprawach. Niemniej gra sprzedaje się w milionach egzemplarzy i komercyjnie odejście od prawdy historycznej było strzałem w dziesiątkę i dało bardzo duże pole manewru do umieszczenia gier w różnych epokach i sprawiło, że po 13 latach od premiery pierwszej części gracze na całym świecie wciąż mają niedosyt. Warto mieć jednak świadomość, jak historia wyglądała naprawdę, bo wiele mitów na temat nizaryrów jest wciąż żywa, mimo że po upadku Alamutu stali się wspólnotą kupiecką, która nawet nie rozwija swojej filozofii.

Michał Lewandowicz-Bucholc

Bibliografia:
Jerzy Hauziński Asasyni - legendarni zabójcy z czasów krucjat, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2016.
Thomas Absrigde Krucjaty - wojny o Ziemię Świętą, Wydawnictwo Astra, Kraków 2015.
Farhad Daftary Ismailici - zarys historii, Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2008 .
Read More